środa, 15 sierpnia 2012

Tropikalny wirus ( zabójca?)

Witajcie! Byc może, że nie na pewno, że raczej na pewno pewnie piszę do Was po raz ostatni nie ostatni, że pierwszy nie pierwszy! Albowiem, że bowiem i dlatego że moi drodzy złapałem jakiegoś tropikalnego wirusa. A , że w związku z tym , że jest to niezamieszkana ludnie przeludnie wyspa odludnie ludna. to nie ma mi kto udzielić pomocy (no bo z resztą jak skoro nikt, że nikt, że wszyscy nie wiedzą co to jest?). Mam 45,pół i pięć stopni gorączki, co chwilę napadają mnie dreszcze i kleszcze, a moja skóra zmienia się w bliżej nieokreśloną powłokę skalną.  Także tego...kochana, miła, jedyna rodzinko...nie wiem, czy jeszcze się zobaczymy, że spojrzymy i przyjrzymy. Trochę mi smutno, że to wszystko w takim momencie, czasie i minucie na Was spada, że leci i ucieka, ale życie bywa nieobliczalnie policzalne. Drogi Rafaelu! Dziękuję, za to co zrobiłeś, nie zrobiłeś robiwszy dla mnie i nie dla mnie. Cóż nie wiem, kiedy tu coś wyskrobię, napiszę, przepiszę(jeżeli w ogóle do tego dojdzie). Czyżby miałby nastąpić koniec?? Zatem.......no wiecie...........na wszelki wypadek.........teges.....

1 komentarz: