wtorek, 11 grudnia 2012

Łaaaaa....

Ciao! Jak tam u was zima rodzinko-familijko! Bo u nas we Włoszech to normalnie nie normalnie, że nadzwyczajnie zima.jak na Grenlandii!! A mówię, że u nas bo znajduje się, przebywam, goszczę i mieszczę się obecnie w mega pięknym, ładnym. uroczym, cudnym, prześlicznym domeczku w maluteńko-malutko-malej miejscowości Cittpiccola -tak rodzinne miasteczko mojego Rafaela ;] No więc oprócz tego, że jesteśmy zasypani w tym miasteczku jak nie wiem co to nie rzaekam bo
1) mam swojego opiekuno-amoro-chłopako-włocha przy sobie przez 24 na h ;d
2) mama Rafaela, Bridigetta jest świetna! Zawsze usmiechnięta i tak zapierdziela z tym włoskim, że ja ją nagrywam, żeby ogarnąć, co ona do mnie w ogóle mówi, szprecha, gada i w ogóle....
3) Bridzia (tak kazała na siebie mówić, świetna jest c'nie??;d) robi takie pyszne włoskie dania, że....uu..
4) Bridzia uczy mnie tych wyżej wymienionych dań(,,Jak to mój zięć ma nie umieć gotować włoskich dań?? O tak to nie będzie!Nauczę go choćbym miała ołysieć do reszty. ''-jak to powiedziała!
5) mam lekcje włoskiego 24 na h przez 24 godziny siedmiu dni tygodnia ;d (już naprawdę zrobiłem mega postępy rodzinko!;d).

No więc nie narzekam..idę bo czas na imprę..goście wpadają do nas ;d Jak to we Włoszech..impreza dopiero się zaczyna...Ciao e buonanotte!

PS: Na święta wrócę spokojnie, rodzinko, spokojnie bez spiny!!;d 

wtorek, 20 listopada 2012

Olśnienie!

Nic nie jest jasne. Olśnieniem jest jedynie to, że zdałam sobie sprawę, że śmierć J. była upozorowana, zabranie go również. Nie wiem tylko, dlaczego i czemu pozwolono mi na to, żebym wyjechała w świat i zawierała nowe "przyjaźnie", a mianowicie jedną. Znaczącą. Która teraz nie znaczy najwyraźniej nic w związku z zaistniałą sytuacją. 
W tym momencie jestem w Moskwie, załatwiam sprawy biznesowe (potrzebują tam nowych dróg na Syberii), ale wracam za 2 dni. J. podobno już na mnie czeka, nie wiem tylko czy w Skutkach, czy na Bednarskiej?

Kochana Familio, opowiadajcie co z Wami? :* 

wasza Anastazja :) 

środa, 14 listopada 2012

W drodze..

Jest 23.47.43.67.89..siedzę na lotnisku Schiphol w Amsterdamie. Rafael poszedł do tolaeto-ubikacjio-wuceta. A ja siedzę i czekam. I stwierdziłem, że aby się rodzinko-familia nie denerwowała to coś tu naskrobię, napiszę, wymyślę, nabazgrolę. Bo rodzinko-familia się stęskniła prawda>>?? No ale wracam dopiero za...tydzień...Tak tak..bo Rafael wpadł na genialno-głupio-wybitnie elokwentny i wysublimowany pomysł, że zabiera mnie do swojej mamusi do Włoch...Próbowałem mu to wyperswadować, wytłumaczyć, uprościć, że może za kilka dni, że najpierw na Skutki, ale ten debilo-głuptaso-kochany człowieczek się uparł i koniec..Więc czekając na kochanko-przyjacielo-mężo-faceta mojego i na przesiadkę do samolotu pozdrawiam(y) z Schiphol. Ci vediamo a una settimana ;D

niedziela, 4 listopada 2012

Wracamy..

TAK TAK..Jestem już wyleczono-uzdrowiono-zdrowy ;d wszystko się skończyło-zakończyło-zfinizowało bardzo dobrze i wyśmienicie! A Rafael ciągle przy mnie..i ciągle się dopytuje-zapytuje-dowiaduję skąd on mnie znalazł skoro nikomu i niczemu nie podawałem namiarów na mnie ..no cóż kiedyś to z niego wycisnę jak ze sokowirówki....W domciu będziemy, pojawimy się i zjawimy za ok. tydzień połowy tygodnia tego miesiąca co ma cztery miesiące. Jak widać humorek mi dopisuje;d Oj raduje się dusza moja, raduje ;p Jak nigdy,przenigdy przez zawsze ;D

niedziela, 14 października 2012

wyprowadzka


Oto ulica, na której zamieszkam już niebawem razem ze Scarlett!
Oczywiście nie "na ulicy", ma się rozumieć, ale w kamienicy "przy ulicy" tejże :)
Nazywa się Bednarska i mieści się w Warszawie.

Postanawiam odciąć się od przykrych wspomnień, choć wciąż czekam kiedy ktokolwiek opowie mi o teh całej sytuacji z J. ! ! ! 


Wasza kochana Anastazja :*

sobota, 8 września 2012

(po)wstanie...

08.09.2012 g. 21.34
Ale że o co chodzi, gdy nie wiem o co chodzi wiedząc, że o coś chodzi?? Obudziłem się, żyję, nie żyję czy żyję?? I co tu robi Rafael???

08.09.2012. g. 21.47
Ach no tak.....już teraz pamiętam, że nie pamiętam o tym, że pamiętam. Dziękuję Rafael.(on chyba naprawdę zna jakąś włoską mafię-jak inaczej by mnie znalazł??). Bez Ciebie to bym....

08.09.2012. g. 21 56
Rodzinka na mnie czeka z niecierpliwością?? Napędziłem im stracha?? No cóż sam go miałem....

08.09.2012.  g. 22.04
A teraz...słabo mi....co ten szamano-doktoro-lekarz mi daje?? Co to za jakieś robaki?? Mam to ZJEŚĆ ??? A w sufit nic nie grzmotnęło? Aha, że to sprawi, że skorupa już nie wróci...okej jakoś to zjem...ale to się rusza!!!

08.09.2012. g. 22.09
Błe...ohyda...obrzydliwie-niedobre....słabo mi...idę spać...och Rafael ze mną.....jak dobrze (po)wstać..

niedziela, 26 sierpnia 2012

Aspetto...

Ciao! Tu Rafael. Z Domenistikososem najlepiej nie jest. Ma wierzę, che tutto będzie dobrze. Miejscowy szaman zajął się nim. Z Domenistikososa zeszła już skorupa, che significa że chyba wraca do zdrowia. Allora jest dobrze.