poniedziałek, 19 marca 2012
Śledztwo wre..
Jak już też pisałem, gdy nic nie napisałem napisawszy dużo i wielce, że aż mało zacząłem przed paru dniami śledztwo-dochodzenio-rozprawę przeciwko swojej rodzince. No i po zatrudnieniu detektywo-śledczego beznadziejnego zresztą faceta, którego nazwiska tu nie przytoczę przytaczając przy przestrodze-strodze, nie przytoczę imienia i nazwiska Krzysztofa Rutkowiwiskiego-Porąbanego, który po 15 h od rozpoczęcia i zakończenia początku stwierdził ,że oni coś ukrywają(że moja rodzina) No brawo! Sam na to nie wpadłem!! No więc po ewidentnym zwolnieniu go zacząłem wszystko od nowa. I do czego doszedłem?? Że trop prowadzi do Włoch a mianowicie do Gardelandii(lunapark obok j. Garda w płn. części kraju), potem jest ślad do Mirabilandii(następny lunapark włoski), potem ślad się urywa by powrócić znów we Francji przy EuroDisneylandzie. O co tu chodzi to nie wiem. Znalazłem natomiast w rzeczach Rafaela(tak przypadkiem je znalazłem bo leżały pod łóżkiem, a wiecie jestem mega-wielce-superancko pedantyczny więc je sprzątnąłem i wypadł mi list do Rafaela od kierownictwa każdego z parków. I mówię serio!). Oh mama mia! Nie zdajecie sprawy sobie zdając się na swój rozum, jak się przestraszyłem. Ale pamiętając słowa z bajki ,, jak cię coś przestrasza, to musisz być straszniejszy od tego co cię przestrasza'' tak też uczyniłem. No i doczytałem te listy do końca początku końcowego środka. Zrozumiałem tylko tyle, że wszystko jest już załatwione( oj chyba się jakaś afera robi niezła). Poszperałem w innych częściach domu m. in w pokoju siostry-pingwinki Scarlett ( oczywiście najpierw pokłóciłem się z panem K., żeby go z domu wykurzyć, wykrztusić i pozbyć się na czas jakiś). Poszperałem tam i znalazłem faktury o ciuchach dla dziecka, pieluszkach dla niego, smoczkach, maskotkach i innych rzeczy aż tu nagle w moje dłonio-ręko-paluszki wpadły....pokwitowania za przelew w wysokości ......25 000 tys EURO!!!!!! Moja rodzina albo ukrywa przede mną jakieś interesy z mafią włosko-francusko-europejską albo ja nie wiem o co chodzi na tym świeco-planeto-ziemii. Z tego wszystkiego znalazłem się w pokoju Anastazji i Johna ( na Islandii są więc spoko mogłem poszperać). I co tam znalazłem! Moje zdjęcia z dzieciństwa które były poukładane w jakimś tajemniczym porządko-chronologio-hierarchii. Z trzęsącymi się rękomo-palco-dłonmi pozamykałem wszystko (ślady śledztwa trzeba zacierać) i wyszedłem z pokoju. Nie dało mi to wszystko i nic spokoju żadnego i wszelkiego więc zaparzyłem sobie meliso-cytryno-oranżado herbatkę koktajlową. Tak mnie to uspokoiło, że poszedłem się wykapać w basenie i pookładałem następnie domino ;] Następnie zrobiłem moją ulubioną rzecz- poprzeglądałem swoje ubranio-ciuszko-rzeczy. I stwierdziłem, że czas jechac na zakupy! Bo ostatnio byłem na nich..ola boga w Hiszpanii z Rafaelem(co z tego, że nie założyłem jeszcze wszystkich ciuchów które tam kupiłem ;]). Ale zrobię to jak się wszystko wyjaśni. Ale teraz potrzebuje waszej pomocy! Czas na ankietę!!
Subskrybuj:
Posty (Atom)