Ciao! Jak tam u was zima rodzinko-familijko! Bo u nas we Włoszech to normalnie nie normalnie, że nadzwyczajnie zima.jak na Grenlandii!! A mówię, że u nas bo znajduje się, przebywam, goszczę i mieszczę się obecnie w mega pięknym, ładnym. uroczym, cudnym, prześlicznym domeczku w maluteńko-malutko-malej miejscowości Cittpiccola -tak rodzinne miasteczko mojego Rafaela ;] No więc oprócz tego, że jesteśmy zasypani w tym miasteczku jak nie wiem co to nie rzaekam bo
1) mam swojego opiekuno-amoro-chłopako-włocha przy sobie przez 24 na h ;d
2) mama Rafaela, Bridigetta jest świetna! Zawsze usmiechnięta i tak zapierdziela z tym włoskim, że ja ją nagrywam, żeby ogarnąć, co ona do mnie w ogóle mówi, szprecha, gada i w ogóle....
3) Bridzia (tak kazała na siebie mówić, świetna jest c'nie??;d) robi takie pyszne włoskie dania, że....uu..
4) Bridzia uczy mnie tych wyżej wymienionych dań(,,Jak to mój zięć ma nie umieć gotować włoskich dań?? O tak to nie będzie!Nauczę go choćbym miała ołysieć do reszty. ''-jak to powiedziała!
5) mam lekcje włoskiego 24 na h przez 24 godziny siedmiu dni tygodnia ;d (już naprawdę zrobiłem mega postępy rodzinko!;d).
No więc nie narzekam..idę bo czas na imprę..goście wpadają do nas ;d Jak to we Włoszech..impreza dopiero się zaczyna...Ciao e buonanotte!
PS: Na święta wrócę spokojnie, rodzinko, spokojnie bez spiny!!;d