Hola wszystkim! Spieszę, w ogóle nie pędząc, pomału szybko i jakże na prędce powoli, że moje pierwsze 3 dni wakacjo-wyjazdo-wycieczko-ferii w Hiszpanii były zarąbiaszczo-superancko-elokwentnie-burzuazeryjnie wysublimowanie superanckie!! Co ja robiłem przez te dni?? Od mojego przyjazdu nic tylko imprezo-parto-dancingo-zabawo-przyjęcia mam na piętrze i poznaję współlokatorów! Są świetni ;d Zwłaszcza Rafael, któremu chyba wpadłem w oko(!!). On coś chyba knuje za moimi plecami. No ale to nie ważne! Jak się coś wydarzy to obiecuję nie przyrzęknowszy obiecująco nie wiernie bardzo wiernie o tym napisać nie pisząc. Okej wracam już bo mnie wołają..
PS: Żeby nie było, że przyjechałem tu tylko imprezować w hotelu ! Jutro wyruszam na wycieczkę do Barcelony!
