Nic nie jest jasne. Olśnieniem jest jedynie to, że zdałam sobie sprawę, że śmierć J. była upozorowana, zabranie go również. Nie wiem tylko, dlaczego i czemu pozwolono mi na to, żebym wyjechała w świat i zawierała nowe "przyjaźnie", a mianowicie jedną. Znaczącą. Która teraz nie znaczy najwyraźniej nic w związku z zaistniałą sytuacją.
W tym momencie jestem w Moskwie, załatwiam sprawy biznesowe (potrzebują tam nowych dróg na Syberii), ale wracam za 2 dni. J. podobno już na mnie czeka, nie wiem tylko czy w Skutkach, czy na Bednarskiej?
Kochana Familio, opowiadajcie co z Wami? :*
wasza Anastazja :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz